poniedziałek, 1 maja 2017

Nieskończone Życie Nieboszczyka.


......Miałeś długie życie, lecz w końcu nadszedł twój czas.
Gdybyś miał poczucie humoru, znosiłbyś te chwile lekko.
Lecz jesteś tak przygnieciony przez los i zmęczony życiem, że z trudem przychodzi ci samo myślenie – o mówieniu lepiej zapomnieć.
        Nie masz już siły, aby dalej walczyć.
Twoje powieki zaczynają opadać jak metalowe zasłony nad twoim życiem, zgiełk świata oddala się i zanika jak pomruk odchodzącej burzy.
Twoje płuca wciągają ostatni oddech...... to byłoby na tyle.

... Jest lato, a ty jesteś znów młody. Twój ulubiony pierwszy pies, którego tak lubiłeś, gdy byłeś dzieckiem, właśnie przewrócił się z tobą na trawę i liże ciebie po twarzy.
Przez łzy radości widzisz także swoich rodziców.
Jak to? Przecież oni zmarli przed tak wieloma laty?
A oni stoją nad tobą, śmieją się i wyciągają ręce, aby cię pogłaskać.
Twoi rodzice są młodzi – jak wtedy, gdy miałeś 8 lat.....

Co się dzieje?
Czy jesteś w niebie? Niezupełnie.
Zmartwychwstałeś jako symulacja komputerowa na Końcu Czasu.

Czy taki scenariusz jest możliwy?
Większość z nas zapewne uzna, że jest to wytwór fantazji, lecz pewien znany fizyk kwantowy uważa, że po śmierci, każdego z nas czeka software'owa reinkarnacja.
     Frank Tipler nie doszedł do tego zdumiewającego wniosku na podstawie przesłanek teologicznych, lecz w wyniku zastosowania potężnego arsenału współczesnej fizyki do rozważenia jednego, jedynego, bardzo głębokiego pytania;
- Czy życie może przetrwać wiecznie we wszechświecie?

Poczucie upływu czasu może być i jest bardzo subiektywne. Ludzie odbierają ten upływ odmiennie.
       Na przykład rok dla osiemdziesięciolatka jest jedną osiemdziesiątą częścią jego pamięci i upływa szybko, a dla ośmiolatka to jedna ósma jego życia i trwa długo.
Do pewnego stopnia każde dziecko żyje na granicy wieczności, w błogiej nieświadomości, że pewnego dnia umrze.
"I do pewnego stopnia można to zrozumieć" – powiedział Celsjusz.

Czy można coś zrobić, już, tu i teraz, aby jeden letni dzień trwał może nie wiecznie, ale bardzo długo?
Jak najbardziej!.
        Wystarczy cieszyć się każdą mijającą chwilą, nauczyć się wpadać w zachwyt z błahych powodów, poczuć się znowu dzieckiem.
Czyli narodzić się na nowo......

To zdumiewające, ale prawa fizyki dopuszczają możliwość wieczności, która pochodzi nie z umysłu, ale z zewnątrz. Jest to moment, kiedy energia niezbędna do przetwarzania informacji rośnie bez ograniczeń.
      Ten moment to punkt Omega.

Jest to moment, o którym pisali bracia Mc'kenna (było o nich na blogu)
W takiej chwili czas się zatrzyma w sposób subiektywny i każda istota będzie mogła trwać w wieczności.
Każda istota będzie miała czas na tysiąc wahań wśród decyzji ( „Nim po herbatnik sięgniesz i herbatę", oraz "Szept nieśmiertelności” – R.S. Eliot.)
        Frank Tipler nie obawia się poruszać tematów tabu, uważa, że życie zacznie rozważać kiedyś ostateczny projekt inżynieryjny; - jak posterować wszechświatem, aby dotrzeć do Ziemi Obiecanej punktu Omega.
I rozważa dalej; - Czy widać, dokąd zmierzamy?

Jeśli identyfikujemy punkt Omega z Bogiem, możemy postawić tezę, że;

- Ludzie mówią o Bogu jako o stwórcy życia, a może celem życia jest stworzenie Boga?

Nie trzeba dodawać, że większość fizyków sądzi iż Tipler sięgnął zbyt głęboko na terytorium teologii, oraz przekroczył punkt, poza którym fizyka nie ma zbyt wiele do powiedzenia.
      Tipler nie ma jednak zamiaru przepraszać za swoje tezy. Uważa, że fizyka powinna opisać także Siłę Stwórczą wszechświata.
A stąd wynika, że teologia stanie się kiedyś gałęzią fizyki.

Uffff!

To był finisz i nastąpił ostatni wpis niosący głęboką a jednocześnie przejrzystą wiedzę.
Teraz chciałoby się krzyknąć – Święto Lasu! I wio na wakacje!
Nie trzeba się jednak powtarzać, a więc tym razem:

Dzień święcenia kalesonów

Dziś święcimy kalesony
Dla zakonnych braci,
Niechaj będzie pochwalony
Dzień święcenia gaci.
Chociaż pomysł pomylony,
Moralnie bogaci,
Gdyż święcone gacie,
Mają to do siebie,
Że już w nowicjacie,
seks nie trapi ciebie.
                                (Książka: Fraszki cynika spod znaku Byka.)

Czytelnicy! Pozostawiam Was w tym nieco frywolnym, ale i refleksyjnym nastroju.
Do zobaczenia w listopadzie.

Cyfry Omegi

Okazuje się, że problem stopu jest również silnie związany z liczbą Omega.
Otóż Omega jest prawdopodobieństwem, że losowo wybrany program zakończy działanie.
      To zdumiewające, lecz mnóstwo matematycznych twierdzeń da się sformułować jako problem stopu.
"Kilkaset początkowych cyfr Omegi zawiera odpowiedzi na więcej matematycznych pytań, niż dałoby się zapisać w całym wszechświecie" - mówią spece z IBM.

Francuski matematyk Emil Borel, jako pierwszy wskazał, że ta liczba może zawierać odpowiedzi na wszystkie możliwe do pomyślenia pytania.
A Chaitin ujął to tak; - ''Omega jest twardą jak diament, destylowaną i skrystalizowaną esencją matematycznej wiedzy''.

Dalej komentatorzy piszą tak;
      W całej historii ludzkości mistycy i filozofowie poszukiwali prostego klucza do uniwersalnej mądrości, zwartej formuły lub tekstu, który zapewni odpowiedź na każde pytanie.
Tora, i-CING, Biblia, Koran, żydowska Kabała, one wszystkie niosą tę nadzieję.
Omega jest w wielorakim sensie liczbą kabalistyczną.

Możemy o niej wiedzieć, lecz nie możemy jej poznać rozumowo. Aby poznać ją szczegółowo, musielibyśmy przyjąć jej nieobliczalne cyfry na zasadzie aktu wiary, jak słowa świętej księgi.
    Omega jest zwięzłym kluczem do uniwersalnej mądrości, i daje odpowiedź na każde matematyczne pytanie.
Cyfry Omegi kodują tajemnicę wszechświata.
(No i masz babo placek – znowu popłynęła czysta liryka!).

Cyfry Omegi kodują tajemnicę wszechświata, jednak są nieobliczalne.
Tak uważał nawet odkrywca tej liczby – Gregory Chaitin.
Jednak trafił się matematyk z Auckland, Cristian Calude, który obliczył pierwsze 64 cyfry Omegi;

             00000010000001000100000100001110111001100 itd.

Osiągnięcie Calude'a wywarło głębokie wrażenie na Chaitinie. Pod wpływem tego wrażenia zasugerował, aby mierzyć poziom rozwoju ludzkiej cywilizacji liczbą bitów Omegi, które potrafimy wyznaczyć.

Wiedzieć, czego się nie wie, jest również pewną formą wiedzy.....

Okazuje się, że Omega ma jeszcze więcej cudownych właściwości.

Chaitin uważa, że teoria naukowa, to w rzeczywistości program komputerowy, który oblicza obserwacje. Im mniejszy i bardziej zwięzły program, tym lepsza teoria.
     Świętym Graalem fizyków jest Teoria Wszystkiego, obejmująca wszystkie fundamentalne cechy rzeczywistości w prostym układzie równań, który może zostać zapisany na odwrocie znaczka pocztowego.
Teoria Wszystkiego jest ostateczną kompresją świata.

Najbardziej niezrozumiałą rzeczą na temat wszechświata jest to, że jest on zrozumiały” – powiedział Einstein.

Chaitin, który utożsamia zrozumienie z kompresją, mówi to samo, ale swoim językiem.
Najbardziej niezrozumiałą rzeczą na temat wszechświata jest to, że jest on ściśliwy.

Dzięki tej niezrozumiałej rzeczywistości zdołaliśmy zrozumieć uniwersalne prawa natury, które działają zawsze i wszędzie, a to z kolei pozwoliło nam zbudować reaktory jądrowe i komputery.
       Dla Chaitina ściśliwość wszechświata jest cudem; 
 - Z jakiegoś powodu Bóg zbudował świat z najmniejszej liczby klocków.
Z jakiegoś powodu prawa fizyki są tak proste i tak piękne, jak tylko jest to możliwe, a równocześnie pozwalają nam ewoluować.

Przypomina się Leibnitz;
- Bóg wybrał najdoskonalszy świat. Najprostszy pod względem hipotez i najbogatszy pod względem zjawisk.
A prawda jest rozpoznawalna dzięki swemu pięknu i prostocie.

Sierpniowa data dla Wig 20

Dziś ukazują się ostatnie wpisy i Wakacje! Żegnam Czytelników do listopada.

Pokazuję tę samą datę dla Wig 20, policzoną fibonkiem na dwa sposoby, aby ci, którzy chcą się uczyć inwestowania, zobaczyli, że to może być proste.
I nie trzeba zaraz sięgać do astronomicznych obliczeń.



Poprzednia data z astronomii finansowej podana na okolice 10 kwietnia dała maxa intraday do piątku 28 kwietnia wybicie 180 pkt.
Także sygnalizowany opór na KGHM na poziomie 130 zł. jest teraz wyraźnie widoczny.

Próba manipulacji akcjami Borussia Dortmund.

Może poniższa informacja utonęła w codziennym szumie informacyjnym.
Tydzień temu pewien gracz giełdowy na niemieckim rynku wykombinował tak: - zagram na spadek akcji Borussii.
Aby pomóc wybranym akcjom w spadku, postanowił zaatakować bombami autobus, którym piłkarze jechali.
Co wykonał sam, lub podstawił wykonawcę

W zamachu na autobus Borussii Dortmund, wiozący drużynę na pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów z AS Monaco”, ranni zostali hiszpański piłkarz Marc Bartra i policjant z motocyklowej eskorty. Sprawca odpalił trzy bomby wypełnione kawałkami metalu, śledczy oceniali, że gdyby zrobił to o sekundę wcześniej, byłoby wielu rannych i być może ofiary śmiertelne. Policjanci od początku przestrzegali, ze znalezione na miejscu wybuchu listy wskazujące na islamskich terrorystów to może być fałszywy trop.

Opcje akcji za 78 tysięcy euro

Siergiej W., 28-latek mieszkający w Tybindze, został zatrzymany w piątek w drodze do pracy. Policja zakładała jego udział już od pierwszych dni po zamachu. Uwagę pracowników hotelu zwróciły jego dziwne zachowania: przy zameldowaniu w hotelu odrzucił pierwszą propozycję pokoju, bo chciał mieć okna wychodzące na ulicę. Potem po zamachu był jednym z nielicznych gości, którzy  zachowali spokój. Ale decydujący był, według ustaleń „Bilda”, trop finansowy. Siergiej W. z hotelu, który zarezerwował na długo przed meczem, jeszcze wówczas, gdy nie był znany przeciwnik Borussii w ćwierćfinale, kupił opcje na akcje Borussii za 78 tysięcy euro, grając na bardzo mocny spadek kursu. Pracownik biura maklerskiego „Comdirect” uznał zlecenie za podejrzane i powiadomił policję. Śledczy oceniają, że w przypadku gwałtownego spadku kursu po zamachu mógł zarobić nawet do 4 mln euro.

Puenta: - jeśli masz dostatecznie dużą kasę i rzucisz na rynek wystarczającą podaż w wybranych mniej płynnych akcjach, ceny spadną.
       To jest jakby ostrzelanie rynku pieniędzmi.
Nikt nie zostanie ranny ani zabity, tylko ceny spadną do niższych poziomów, na których oczekujesz z popytem.
I wszystko jest ok. jeśli ze swego konta sprzedajesz, a z obcego kupujesz.
Zostajesz wtedy skutecznym inwestorem.

PS. W związku z nadchodzącymi wyborami we Francji niektóre platformy podnoszą poziom zabezpieczenia depozytów nawet trzykrotnie.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Maszyna Turinga


Nieobliczalność

Odpowiedź na pytanie, co komputery potrafią obliczyć, a czego nie potrafią, stanowiła z kolei obsesję angielskiego matematyka Alana Turinga.
        W czasie drugiej wojny światowej, Turing pracował w supertajnym ośrodku wywiadowczym Bletchley Park, gdzie między innymi złamano szyfry Enigma oraz Fish, którymi hitlerowcy szyfrowali swoje komunikaty radiowe.
        Informacje, które pozyskiwano dzięki złamaniu tych szyfrów, pozwoliły zmniejszyć straty i skrócić wojnę, według niektórych historyków, nawet o dwa lata.
      
               Colossus

Sukces Turinga i jego kolegów polegał w znacznym stopniu na zastosowaniu urządzenia pod nazwą Colossus, które było pierwszym programowalnym elektronicznym komputerem.
        Pod koniec wojny, w Bletchley Park działało co najmniej dziesięć takich maszyn.
Nazwisko Turing kojarzy się jednak głównie z pojęciem maszyna Turinga, oraz pracami, które wykonywał jeszcze przed wojną, a które dotyczyły możliwości i ograniczeń komputerów.
         
W latach trzydziestych było to urządzenie nie z tej ziemi, dziś maszyną Turinga jest każdy komputer.
Można powiedzieć, że Alan Turing był wynalazcą komputera ogólnego zastosowania, które swą niezrównaną wszechstronność zawdzięcza nieskończonej elastyczności oprogramowania.
       Genialne odkrycie Turinga polegało na spostrzeżeniu, że w ostatecznym rozrachunku wszystko co robi komputer to żonglowanie symbolami.
Komputer jest karmiony jedną sekwencją symboli, po czym wypluwa inną sekwencję symboli, która zależy od aktualnie działającego programu.
I to wszystko.

Turinga interesowało, czego komputer policzyć nie może. Niemal natychmiast natknął się na takie zadanie, które na dodatek okazało się niezwykle proste.

        Problem stopu

Niemożliwe zadanie polegało na tym, aby sprawdzić, kiedy jakikolwiek program komputerowy się zatrzyma.
Dzisiejsi programiści wiedzą, że komputer czasami się zapętla, wykonuje w kółko ten sam zestaw instrukcji.
       Najprostszy sposób sprawdzenia polega na uruchomieniu komputera i obserwacji, kiedy się zatrzyma.
Jest to proste zadanie, jeżeli komputer zatrzyma się po minucie, godzinie, albo nawet po roku.
Ale co będzie, jeśli program zatrzyma się dopiero po tysiącu, albo milionie lat?
Nikt nie będzie czekał tak długo.

A więc proste zadanie, ale żaden komputer nie jest w stanie go obliczyć.

Liczba Omega

W życiu piękne są tylko chwile.....

Czy to prawda?
Takich pięknych chwil może być bardzo dużo, jeśli potrafimy je stworzyć, czyli cieszyć się drobiazgami, a właściwie byle czym.
Chwile radości są naturalne, ale naturalny jest także smutek.
         Czyli wracamy do klasyki, że powinien być wdech i wydech, bo nie da się inaczej.
Dlaczego doświadczamy teraźniejszości?
Ponieważ wszystkie inne sposoby doświadczania rzeczywistości spowodowałyby śmierć z głodu.

List kondolencyjny Alberta Einsteina do rodziny przyjaciela:

Teraz odszedł on z tego dziwacznego świata, nieco wcześniej ode mnie. To nie ma znaczenia. Dla nas, wyznawców fizyki, rozróżnienie pomiędzy przeszłością, teraźniejszością a przyszłością nie jest niczym innym, jak uparcie podtrzymywaną iluzją.

Gdzie możemy znaleźć tajemnicę wszechświata?
W jednej jedynej liczbie!

Następne cudowne dziecko, Gregory Chaitin, pochodzący z Argentyny, w wieku również 15 lat, zaczyna publikować artykuły w czasopismach dotyczących fizyki.
       Chaitin interesuje się na początku teorią liczb, potem algorytmiczną teorią informacji.
Kluczowym pomysłem Chaitina było zdefiniowanie miar złożoności danej liczby, jako długości najkrótszego programu komputerowego w kodzie binarnym, czyli jako ciągu zer i jedynek, który może wygenerować tę liczbę.
        Gregory w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku odkrywa liczbę Omega.

Jest to liczba o nieskończonej ilości cyfr, wśród których nie istnieje żaden wzorzec.
Niekończąca się sekwencja zer i jedynek Omegi może zostać wygenerowana tyko nieskończenie długim programem.
Nie ma drogi na skróty.

Chaitin nazywa ją „bardzo niebezpieczną liczbą''.

W porównaniu z Pi, Omega jest nieskończenie bardziej złożona.
Oprócz tego, że Omega jest losową, nieskończenie złożoną, i nieskończenie nieredukowalną liczbą, nieoczekiwanie okazało się, że jest także w istotny sposób powiązana z ostatecznymi ograniczeniami komputerów – z tym, co one potrafią, a czego nie potrafią obliczyć.

sobota, 29 kwietnia 2017

Czy Bóg jest komputerowym programistą?

Na dziś koniec wpisów.
Nie zdążyłem umieścić wszystkich, które chciałem umieścić.
Bo to jest finisz przedwakacyjny. I ma być sens we wpisach.
Więc do zobaczenia na blogu jutro.

Jedną z konsekwencji prac Wolframa jest kwestia istnienia sztucznej inteligencji – maszyny, która myśli, czuje i zachowuje się jak człowiek.
        A pomysł, że wszechświat jest wielkim komputerem użytym do rozwiązania jakiegoś problemu, jest także punktem wyjścia dla wielu fizyków z otwartą głową, m.in. dla Eda Fredkina.
Merytoryczni komentatorzy są zgodni, że jest to zarówno dobra, jak i zła wiadomość.
Dobra wiadomość polega na tym, że nasze życie rzeczywiście ma jakiś cel.
Zła wiadomość niesie przesłanie: - tym celem może być wartość liczby Pi z dokładnością do zyliona liczb po przecinku!.
My sami nie prowadzimy żadnych obliczeń, po prostu złapaliśmy autostop na Wielkim Komputerze, który działa miliard lat.
Wszechświat zaczyna bardziej przypominać wielką myśl niż wielką maszynę'' – napisał brytyjski astronom sir James Jeans.

Złożony krąg zbożowy (Anglia) opisywany przez Nassima Harameina.

Matematyk Chaitin rzecz ujął w bardziej nowoczesnej formie: „Czy Bóg jest programistą?”.
I rozwija myśl Wolframa pokazując ją na przykładzie liczby Pi.

Rozwinięcie dziesiętne tej liczby tworzy ciąg liczbowy, w którym żadna grupa cyfr nie powtarza się cyklicznie.
Liczbę Pi można jednak wygenerować za pomocą krótkiego programu komputerowego.
Natomiast Chaitin odkrył liczbę, która jest naprawdę złożona.
Ta liczba nazywa się Omega.

Wygenerowanie liczby Omega wymaga nieskończenie długiego programu komputerowego.
          ''Czy wszechświat jest jak Pi, czy jak Omega? - stawia pytanie Chaitin.
Większość ludzi sądzi, że jak Omega, Wolfram sądzi, że jak Pi.

I kontynuuje myśl dodając, że złożoność świata jest skończona, podobnie jak złożoność liczby Pi, a stąd z kolei wniosek, że teoria kwantowa w swej obecnej postaci jest błędna.
Jeżeli Wolfram ma rację, kiedyś będziemy w stanie dużo więcej zrozumieć (może wszystko?).

Chaitin przyznaje, że spędził długie godziny w domu Wolframa, dyskutując z gospodarzem na temat jego idei.
        (Podobne przyciąga podobne: - ksiądz trzyma z księdzem, głupi z głupim, a Chaitin z Wolframem).
Matematyk konkluduje (dyplomatycznie): - ''Zdaję sobie sprawę, że prezentowane przez nas poglądy są interesujące, a zarazem prowokacyjne, i tylko czas może udzielić odpowiedzi, czy fizyczny wszechświat się z nimi zgadza''.

Pogoda jest żywą istotą?

Stephen Wolfram sądzi, że program komputerowy, który natura stosuje do generowania wszechświata, jest bardzo krótki.
Z pewnością nie mówimy tu o dziesiątkach milionów linii kodu, z których składają się takie programy jak microsoft Windows.
         Wręcz przeciwnie.
Kod natury dałby się zapewne zapisać w nie więcej niż czterech linijkach programu Mathematica” - mówi programista.


Jeżeli to prawda, to te cztery linijki są odpowiedzialne za stworzenie wszystkiego – od czekoladowych pączków, przez telewizyjne programy rozrywkowe, aż po procesy myślowe, które doprowadziły Wolframa do zuchwałej tezy, że marne cztery linijki kodu są odpowiedzialne za wygenerowanie całej rzeczywistości.

Mimo dziesięciu lat pracy, nie osiągnął jednak zasadniczego celu – kosmicznego programu komputerowego realizującego wszystko.
      Nie traci jednak nadziei, że kiedyś go znajdzie. Wszystko, do czego doszedł w czasie dziesięcioletnich poszukiwań, a co wystarczyłoby na tysiące prac naukowych, zostało zawarte w epickim dziele A New Kind of Science – 2002 rok
       Księga liczy 1200 stron, zawiera 1000 ilustracji i pół miliona słów. W pierwszym dniu sprzedano 50 tysięcy egzemplarzy, a w środowisku naukowym zawrzało.
        Reakcja była niemal w każdym aspekcie negatywna.
Autorowi zarzucano arogancję i pominięcie osiągnięć innych, a najbardziej bolesne dla środowiska było stwierdzenie, że książka prezentuje całkowicie nowy sposób uprawiania nauki.

Nikt od czasów Newtona nie ośmielił się na coś takiego.
Jednak szybkość krytyki wskazała, że nie jest ona merytoryczna. Trudno bowiem uwierzyć, aby ktokolwiek był w stanie w ciągu kilku dni wyrobić sobie zdanie o tak obfitym materiale.
          Była to zwykła reakcja przedstawicieli ortodoksyjnego środowiska na przebojową nowość.
Wybitne jednostki, np. Gregory Chaitin, odkrywca boskiej liczby Omega, napisał tak:
       - „Bez urazy. Gdyby autor starał się uczynić wszystko, aby książka zawierała wyłącznie absolutną prawdę i nikogo nie uraziła, to niczego nie mógłby napisać”.
Poglądy Wolframa sprowadzają się bowiem do tego, że nie ma dróg na skróty, a dokładnie to wszystkie drogi na skróty zostały już odkryte przez konwencjonalną matematykę.
        Natomiast większość zjawisk złożonych nie da się ująć w zwięzłym matematycznym równaniu. Aby się przekonać co się w takim układzie dzieje, trzeba uruchomić program komputerowy.
To było pierwsze primo.
Po drugie primo: - Układy złożone są równoważne w sensie obliczeniowym.

Weźmy dla przykładu atmosferę ziemską.
Jej funkcjonowanie jest równie złożone jak każdej istoty żywej, a więc powinniśmy ją sklasyfikować jako żywą istotę, taką jak my!

Kiedy ktoś mówi, że pogoda ma własny rozum, to traktujemy to jako przenośnię” – mówi Stephen, - „a ja sądzę, że to stwierdzenie jest bardziej dosłowne niż nam się wydaje”.

Stephen Wolfram


Od wielu wieków mistycy powtarzali, że świat, który widzimy jest jedynie ułudą, iluzją.
W czasach nowożytnych potwierdził tę opinię najpierw Albert Einstein, a potem zrobiła to nowa dziedzina nauki – fizyka kwantowa,

Pewien problem pojawia się w sytuacji, kiedy reguła 110 dotyczy jakiegoś określonego układu węzłów, a układ taki występuje w kilku różnych miejscach w sieci.
Który z nich powinien zostać zaktualizowany pierwszy?
         Zmiana kolejności aktualizowania prowadzi na ogół do różnych sieci przyczynowo – skutkowych.
Zamiast pojedynczej historii, taki wszechświat będzie miał kilka różnych historii.
Światy równoległe?
        A my nie będziemy wiedzieć, dlaczego jesteśmy w tej konkretnej historii, a nie w innej, co stanowiłoby dyskomfort.

Na szczęście istnieje wyjście z tej niepożądanej sytuacji. Otóż istnieją pewne reguły, które sprawiają, że kolejność aktualizowania staje się nieistotna.
"Przy zastosowaniu tych reguł zawsze istnieje tylko jeden wątek czasu we wszechświecie" – mówi Wolfram.

Opowieści, w których przestrzeń i materia wyłania się z sieci, mogą przeciętnemu człowiekowi wydawać się mętne, ale na fachowcach teoria Wolframa zrobiła wrażenie jeszcze z innego powodu.
Otóż potrafi ona wyjaśnić teorię grawitacji Einsteina.
Ujmując rzecz w skrócie:
         Materia porusza się w zakrzywionej czasoprzestrzeni, a czasoprzestrzeń jest zakrzywiona z powodu obecności materii.
Masa Ziemi zakrzywia czasoprzestrzeń, wytwarzając obok siebie
zagłębienie. 
Nie widzimy tego, ponieważ zakrzywienie trójwymiarowej przestrzeni może zobaczyć tylko istota czterowymiarowa, a my jesteśmy trójwymiarowi i możemy widzieć tylko trzy wymiary.
       Czasoprzestrzeń jest czterowymiarowa, ponieważ obejmuje jeden wymiar czasowy i trzy wymiary przestrzenne. Wymiar czasowy rozciąga się oczywiście wzdłuż kierunku przeszłość – przyszłość. Natomiast trzy wymiary przestrzenne wzdłuż kierunków wschód – zachód, północ – południe i góra – dół.
       Wolfram twierdzi, że nieustannie aktualizowana sieć przestrzenna zachowuje się dokładnie tak, jak zakrzywiona czasoprzestrzeń Einsteina.

Ciekawostką jest, że do matematycznych obliczeń tej zakrzywionej czasoprzestrzeni jest niezbędne użycie tzw. ''tensora Ricciego''.
Wolfram potrafi, przy zaledwie kilku założeniach, wyprowadzić
warunki, które musi spełniać „tensor Ricciego”.
No i zgadnijmy, jakie to są warunki?

Oto oglądamy równania grawitacji Einsteina!

Program generujący świat

Wolfram jest przekonany, że program komputerowy generujący nasz wszechświat jest nie tylko bardzo prosty, ale także może być jednym z najprostszych programów zdolnych do wygenerowania wszechświata.
       To przekonanie, to na razie jest tylko akt Wiary przez duże w.
Odkrywca sądzi, że nasz wszechświat jest jednym z najprostszych wszechświatów, jedynie z dodanym pojęciem przestrzeni i czasu.
Dlatego warto najpierw popróbować i sprawdzić proste reguły, bo któraś z nich może się okazać poszukiwaną regułą.
       Jeżeli program generujący nasz wszechświat jest rzeczywiście jednym z najprostszych, to musi zawierać bardzo mało treści.
Z tego powodu Wolfram uważa, że wszechświat nie może być automatem komórkowym, bo z definicji automat jest określonym zbiorem komórek w przestrzeni. A wbudowana w program koncepcja przestrzeni, to już dla niego zbyt dużo.
        Uważa, że przestrzeń wyłoni się z czegoś jeszcze bardziej fundamentalnego, i wyłoni się wraz ze wszystkimi innymi atrybutami wszechświata w miarę działania programu.

Wolfram sądzi, że przestrzeń jest rodzajem sieci punktów, połączonych „węzłami”. To niesamowite, ale prosta sieć węzłów potrafi naśladować własności absolutnie każdej wyobrażalnej przestrzeni, czy to będzie przestrzeń jednowymiarowa, dwuwymiarowa, czy 279 wymiarowa.

Zdaniem Wolframa przestrzeń nie jest niczym więcej, jak siecią połączonych ze sobą węzłów.
Wyobraża on sobie przestrzenną sieć, która zmienia swój stan podobnie, jak automat komórkowy.
Okazuje się, że wszystko w naszym wszechświecie może powstać z takiej sieci przestrzennej.

Weźmy na przykład cząstki materii. 
W automacie komórkowym funkcjonującym w regule 110, szybko pojawiają się zorganizowane struktury, które są trwałe i zachowują się tak, jakby poruszały się w przestrzeni. Takie samo zachowanie wykazują elementarne cząstki materii – kwarki, elektrony i inne cząstki. 
      W rzeczywistości struktury te są nieustannie niszczone i natychmiast się regenerują. Podobnie działa zwykły telewizor.
W automacie z regułą 110 czasami dochodzi także do zderzenia cząstek. W rezultacie tego zderzenia pojawia się grupa innych cząstek, rozchodząca się z miejsca zderzenia.
       Takie zjawiska obserwują fizycy w akceleratorach cząstek, na przykład Europejskim Laboratorium CERN w Genewie.
Podobne zjawiska można również zaobserwować w sieci przestrzennej, gdzie cząstki są reprezentowane przez sieć węzłów – trwałe układy połączeń.
Wolfram odkrył, że regularnie odświeżany układ węzłów może reprezentować zarówno przestrzeń w której żyjemy, jak i materię, z której jesteśmy zbudowani.

Przypominają się słowa Einsteina:
Rzeczywistość to jedynie iluzja, aczkolwiek całkiem trwała” .

Reguła 110


Skoro nie da się matematycznie opisać zjawisk złożonych, to czy jest jakiś inny sposób, aby to zrobić?
Nad takim właśnie zagadnieniem zaczął pracować Wolfram, bo było dla niego jasne że wszechświat przestrzega jakieś reguły.
Przecież w przyrodzie są struktury, regularności i cykle, a więc wszechświat nie może być i nie jest siedliskiem przypadkowości i chaosu.

Dla Wolframa było więc jasne, że musi być coś bardziej ogólnego od czystej matematyki, za pomocą czego można będzie opisać złożoność, czyli wszystko.
Musi coś być i wiedział, że prędzej czy później on to coś znajdzie.
Wiedział, wierzył, uporczywie szukał i znalazł, bo musiał znaleźć!

Tą jedyną rzeczą która spełniała wszystkie warunki był program komputerowy.

          Wielka tajemnica natury

Wolfram próbował teraz odkryć, jaki rodzaj nauki można zbudować, wychodząc od najbardziej ogólnych reguł ujętych w programach komputerowych,
       Najprostszy program, od którego Stephen zaczął swój fantastyczny kwantowy rajd, nazywa się automatem komórkowym.
W streszczeniu taki program rozrasta się w działaniu i zachowuje jak wąż, który zjada własny ogon. Takie działanie nosi nazwę rekursji.
Okazuje się, że w przypadku jednowymiarowego, dwukolorowego automatu komórkowego z regułą zależną od sąsiednich komórek, istnieje 256 możliwych programów.
       Bardzo szybko okazało się, że niektóre reguły i niektóre dane początkowe nie prowadzą do niczego interesującego.
W miarę powstawania kolejnych linii komórek, początkowy układ zanikał. Natomiast w niektórych przypadkach pewien konkretny układ zaczynał powtarzać się w nieskończoność.
Od czasu do czasu zdarzało się jednak coś znacznie bardziej interesującego.

W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku zaczęła się era tanich komputerów osobistych, więc Wolfram mógł generować swoje automaty komórkowe na ekranie komputera, a nie na kartce papieru.
       Tak, tak – do tej pory robił to ręcznie na kartce papieru!
(Tu wtrącenie od autora bloga: - przypomina mi się, jak przez dziesięć lat poszukiwałem działających Liczb Planetarnych za pomocą ołówka, kartki papieru i kalkulatora – sprawdzając żmudnie kolejne wyliczone Liczby metodą prób i błędów na wykresie świecowym dziennym Wig 20, a także Dow Jones).
Obserwowanie linii komórek maszerujących miarowo w górę ekranu, jest jak oglądanie ciekawego filmu. (Podobnie mamy my, inwestorzy daytraderzy obserwując powstawanie świeczek na wykresie świecowym wybranego rynku, w małym interwale)
      Od czasu do czasu układy czarnych komórek tworzą na ekranie obiekty, które pozostają trwałe, mimo, że są nieustannie przetwarzane, niszczone, a potem regenerowane przez działający w komputerze program.
       Stephen godzinami bawił się swoimi automatami komórkowymi, zafascynowany wędrującymi po ekranie kształtami. Pewnego dnia zauważył coś naprawdę wyjątkowego.
Odkryłem układ, który się nigdy nie powtarzał”.

W biologii, gdzie czynnikiem sprawczym jest ślepy dobór naturalny, złożoność organizmów stanowi rezultat skomplikowanej serii procesów fundowanych przez miss Ewolucję w ciągu miliardów lat.
       W otaczającym nas świecie, proste przyczyny prowadzą do powstania prostych zjawisk, a złożone przyczyny do powstawania zjawisk lub rzeczy skomplikowanych.
Nasz bohater odkrył wyjątek od tej reguły: - złożone zjawisko, które miało prostą przyczynę.

Czytelnicy pamiętają myśl Edwarda Stachury: „Wyjątek nie potwierdza reguły – on ją kompromituje”.

Dla Wolframa był to moment, który zmienił jego życie.

Wpatrując się w ekran komputera na którym bez końca ewoluował „obiekt”, zadawał sobie pytanie:
- Czy to tu kryje się pochodzenie złożoności wszechświata ?
Kiedy powstaje róża, galaktyka, albo ludzki umysł, czy natura po prostu stosuje i wciąż powtarza te same proste reguły?
Czy to jest ta wielka tajemnica?”.

Od tej chwili pochodzenie złożoności stało się dla Wolframa obsesją.
W momencie, gdy doznał swego objawienia, pracował w California Institute of Technology w Pasadenie. W połowie lat osiemdziesiątych przeniósł się do Princetown, do placówki naukowej, która była dawniej Instytutem Einsteina.
       W końcu założył własną firmę – Ośrodek Badań Układów Złożonych i zaczął wydawać pierwsze naukowe czasopismo o złożoności.
Stworzył nowy język komputerowy- Mathematica, którym posługiwał się w badaniach.
       Otworzył drugą własną firmę – Wolfram Research. Zatrudniał w niej matematyków i przedstawicieli innych dziedzin nauki, aby wspólnie rozwijać oprogramowanie.
Język programowania okazał się nie tylko narzędziem, ale także inspiracją. Mathematica była zbudowana z prostych modułów, lecz potrafiła wykonywać niezwykle złożone zadania.
      „Wbiła mi ponownie do głowy, że proste programy mogą mieć niezwykle złożone rezultaty” - mówi Wolfram.
W tym czasie pojawiły się dwie wiadomości, początkowo wydawało się, że jedna jest dobra, a druga niedobra.
Ta niedobra była taka, że nie było zbyt wielu chętnych do współpracy przy badaniach nad złożonością, a Stephen do tej pory opierał się na sponsorach – potrzebował pieniędzy.
Dobrą wiadomością stał się stan konta Wolframa – okazało się, że niemal z dnia na dzień został multimilionerem.
Mathematica zdobyła bowiem miliony użytkowników na całym świecie.
       Wolfram nie musiał już szukać sponsorów do finansowania swoich badań. Miał wystarczające środki na działanie samodzielne, a pieniędzy wciąż przybywało.
Tak więc potencjalnie niedobra wiadomość stała się wiadomością bez znaczenia.

Teraz odkrywca postawił przed sobą zadanie iście gargantuiczne i dlatego na dziesięć lat zamilkł. W tym czasie nie opublikował ani jednego artykułu naukowego, skoncentrował się na badaniach złożoności i zniknął z naukowej sceny.
   
Mijał miesiąc za miesiącem, a rok za rokiem, kiedy świat kręcił się swoim własnym rytmem, a Wolfram swoim, kładąc pracowicie podwaliny nowej nauki.
Mówi matematyk Gregory Chaitin z ośrodka IBM: - „Wolfram starał się zbadać komputerowo wszystkie możliwe światy, a przynajmniej te, które wynikają z prostych reguł”.
W rezultacie powstała cała skarbnica interesujących, małych programów komputerowych.
       Wśród wielu odkryć Stephena, na szczególną uwagę zasługuje reguła 110 automatu komórkowego.
Automat komórkowy z regułą 110 stanowi „uniwersalną maszynę Turinga” - mimo że jest zdumiewająco prosty, może symulować dowolny, nowoczesny komputer i zrealizować dowolne obliczenia, do których zdolny jest jakikolwiek komputer.
        Właściwości reguły 110 są niezwykle sugestywne.
Skoro tak prosty, jednowymiarowy automat, jest zdolny do wygenerowania nieskończonej złożoności, to dowodzi, że natura ma do dyspozycji niezmiernie potężne narzędzie.
I Wolfram jest przekonany, że natura – (czytaj; miss Ewolucja) korzysta z tego narzędzia.
        „Sadzę że układy fizyczne, poddane rekursywnie prostym regułom – gdy wyniki są wielokrotnie podawane na wejście – mogły stworzyć wszystko, od czubka naszego nosa, po najdalsze gromady galaktyk”.
Czy zatem wszechświat jest gigantycznym automatem komórkowym – trójwymiarową wersją jednowymiarowych gier, którymi Wolfram bawił się na ekranie swojego komputera?
Okazuje się, że on sam jest odmiennego zdania.
Sądzę, ze prawda jest znacznie dziwniejsza i jeszcze bardziej interesująca”.